Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2016

Wycieczki w góry

Dobry wieczór,



dziś tak przypomnę pewne "wydarzenie", które miało miejsce chyba już miesiąc temu, ale dzisiaj ostatni dzień zimy co zdaje się być idealną porą by powspominać duże ilości śniegu. Swoją drogą powinnam dostać tak zwany "medal z ziemniaka" (Pozdrawiam Marek!) za tę moją szybkość w wybieraniu i przerabianiu zdjęć.
Myślałam o piosence, którą mogłabym tu wrzucić i nic nie przyszło mi go głowy (piosenki z "Mój brat niedźwiedź" może nie będę liczyć). Miałam wrzucić coś Beyonce, bo kobieta chodzi za mną już od jakiegoś czasu, ale nie znajduję u niej żadnej piosenki pasującej do wspomnienia tej "dzikiej" pogoni za "biegnącym" po górach Wojtkiem.
Dodam tutaj jeszcze dla mojej własnej pamięci wspomnienie lodowatego pokoju i wiecznie mokrych butów, dodatkowo widoki w tej mgle, która nas zastała, były fantastyczne. Wszyscy świetnie się bawili i....spełniło się moje marzenie albo może moja wizja, która chodziła za mną od momentu gdy ujrzałam tak ogromniaste zaspy śniegu, mianowicie przypomniało mi się dzieciństwo gdy człowiek rzucał się w zaspy śniegu, a śniegu było tak dużo, że tylko głowa mu wystawała, więc tak, tak, powpadaliśmy trochę w zaspy. Ooooo i pobiegaliśmy, i poślizgaliśmy się troszkę z gór :) Wojtek się wywracał (fakt warty odnotowania ku uciesze gawiedzi), szkoda tylko, że żadnego upadku nie widziałam...
Wpis i zdjęcia dedykuję wszystkim tym, którzy mieli jechać, ale z różnych powodów nie mogli.
Do usłyszenia (pewno znowu za jakieś pół roku)!

Jeśli chodzi o piosenkę...może klasyka:





 (Alex - przepraszam za "zjedzenie" Twojej głowy ;) )





















 (takie tam smutne i zmęczone muminki, bo była taka strasznie smutna pogoda)





Zdjęć znad Morskiego Oka no nie ma niestety, bo tez...wyglądałoby ono jak kartka papieru.

A dla Wojtka:

sobota, 17 maja 2014

Becik.


Bo chciałabym pamiętać, tylko dlatego napisałam.

(Bardzo nie lubię tego co zostało zrobione temu zdjęciu... blogspot zły...)

czwartek, 13 lutego 2014

WrocLovek 2014

Dobry wieczór!




Trochę późno, ale skoro wreszcie udało mi się uporać z tą masą zdjęć dlatego też wpis zrobię dziś.
Troszeczkę ponad miesiąc minął od tego fantastycznego wyjazdu. Polecam, polecam bo tam jest tak bardzo pięknie. Myślałam, że to Kraków ma to coś, jednak ( no niestety trzeba to przyznać) Wrocław jest piękniejszy i na pewno bardziej zadbany. Jednakowoż i tu i tu warto przybyć i oglądnąć.
Tak po za tym to... chyba zakończyłam sesje, ale ciężko mi to stwierdzić gdyż nie mam jeszcze wyników z dwóch zacnych, fantastycznych przedmiotów... jeden gorszy od drugiego.
Ktoś mądry powiedział "Póki nie poznam wyników to ZDAŁEM!",  a więc za przykładem mądrych ludzi żyję tą myślą. Nie będę podążać za resztą 'mądrych' myśli Szeląga, gdyż nie są już tak atrakcyjne.

Proszę bardzo oto wspomnienia:
(Wszystkie błędy ortograficzne, stylistyczne, składniowe i inne, proszę zgłaszać.)
(muzyka musi być.)









Jedyne wspólne zdjecie i chyba tylko dlatego sie tu znajduje... 












A tu mistrzowskie ujęcie by Faustyna <3
































I miałyśmy znaleźć te 212 krasnali... z bólem stwierdzam iż nie podołałyśmy....

Zastanawia mnie jak bardzo ciężkie życie mają we Wrocławiu pijani ludzie wracający późną porą przez miasto, raz za razem przewracając się na krasnalach. Powrót do domu to zapewne nie lada wyzwanie.